Dzisiaj jest pt paź 19, 2018 5:35 pm


Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]



Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 130 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Wiadomość: śr lut 06, 2008 12:40 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw wrz 20, 2007 1:11 pm
Wiadomości: 1274
Lokalizacja: Dub/Wwa
Dla mnie bomba, ale brakuje mi jednej wzmianki...jak odciagac pokarm coby nie nabawic sie nawalu? :? borykam sie z tym problemem za kazdym razem jak odciagam pokarm, a musze to robic zeby podawac lekarstwo Malemu :cry: jak macie jakies rady, poprosze :wink:

_________________
Obrazek Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Wiadomość: śr lut 06, 2008 2:38 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 01, 2007 4:03 pm
Wiadomości: 834
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Nie odciągać za często i tylko trochę. Piersi muszą sobie "wyregulować". A ile tego pokarmu odciągasz? Bo ja na łyżeczkę trochę (ręcznie), kiedy podaję małemu witaminę.

_________________
FRANEK: PROBABLY THE BEST BABY IN THE WORLD
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Wiadomość: śr lut 06, 2008 3:14 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw wrz 20, 2007 1:11 pm
Wiadomości: 1274
Lokalizacja: Dub/Wwa
ishtar sciagam ok.40ml i musze miec tyle codziennie, bo rozpuszczam w tym Malemu saszetke z proszkiem... :roll: poki co na tyle sie 'wycwanilam' ze sciagam to w nocy,bezposrednio przed karmieniem szkraba [ w nocy mam zawsze tryskajacy i spuchniety cyc, bo wladca je w nocy tylko raz...].Poki co takie sciaganie dziala.

_________________
Obrazek Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Wiadomość: pt lut 08, 2008 10:54 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 01, 2007 4:03 pm
Wiadomości: 834
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Aaa, olatola :) ja dopiero teraz zwróciłam uwagę na wiek Twojego szkraba. Toż to nic dziwnego, że masz taką produkcję; do unormowania jeszcze musisz się trochę "pomęczyć" :) Później obrzmiałe balony znikną.

_________________
FRANEK: PROBABLY THE BEST BABY IN THE WORLD
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Wiadomość: sob lut 16, 2008 3:24 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 01, 2007 4:03 pm
Wiadomości: 834
Lokalizacja: Bielsko-Biała
P.S. jak mi się uda, to napiszę kilka słów do rozdziału o przygodach matek karmiących.

_________________
FRANEK: PROBABLY THE BEST BABY IN THE WORLD
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Wiadomość: ndz lut 17, 2008 11:26 am 
1 żółta kartka
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz mar 25, 2007 12:46 pm
Wiadomości: 646
Lokalizacja: Darłowo
witajcie
mnie najbardziej interesuje zaprzestanie nocnego karmienia :)
tyko kiedy to zrobic czy moja mała jest juz wystarczająco duza zeby ją tego oduczac czy niech dalej sobie je w nocy???

poradźcie

Aha i od jakiegos czasu po nocnym cycu dziecko spi ale sie rzuca,skręca tak jakby z głodu (jak nas ssie to tez tak sie zachowujemy) jak podałam butle jednej nocy to wsio było OK spała spokojnie.Czy to znaczy ze jej juz nie wystracza cyc ?

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Wiadomość: ndz lut 17, 2008 2:02 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn gru 11, 2006 1:55 pm
Wiadomości: 9094
Lokalizacja: Łódź
adgam1981 moim zdaniem już po 3 m-cu warto ograniczać nocne karmienie i stopniowo je przesuwać.

_________________
Obrazek Obrazek Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Wiadomość: ndz lut 17, 2008 11:25 pm 
1 żółta kartka
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz mar 25, 2007 12:46 pm
Wiadomości: 646
Lokalizacja: Darłowo
Dzieki Raczula bede próbowała :) Twoje rady zawsze sa dobre i skuteczne :)
Spróbuje dac narazie wodę[/b]

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Wiadomość: pn lut 18, 2008 2:44 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 01, 2007 4:03 pm
Wiadomości: 834
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Przygoda matki karmicielki ;)

Niestety, z planowanego porodu siłami natury wyszły nici, a konkretniej szwy - po cesarskim cięciu. Około godziny 18:30 (niedziela) znalazłam się w sali pooperacyjnej, do której później przyniesiono mi synka i przystawiono do piersi. No ale niech kto spróbuje karmić leżąc na plecach, zwłaszcza niemowlę, które jeszcze nie ma praktyki w ssaniu piersi. Skończyło się na tym, że malec został zabrany na salę noworodków, gdzie został nakarmiony butlą. Ja dostałam środki znieczulające i po wyczerpującym dniu zasnęłam jak kamień.

Następnego dnia rano (poniedziałek) odwiedziła mnie miła pielęgniarka, która pomogła mi stanąć na nogi, a później zaprowadziła pod prysznic. W międzyczasie zebrała moje manatki i przeniosła wszystko do sali dla matki z dzieckiem, w której drugi już dzień "urzędowała" młoda mama - też po cesarce. Kiedy już wszystko zostało przeniesione (łącznie ze mną), przywieziono mi łóżeczko z małym Frankiem. Po jakimś czasie pojawiła się pielęgniarka, która pomogła mi przystawić Franka do piersi. Na początku próbowaliśmy pozycji w leżeniu na boku. Mały coś tam possał, ale niewiele. Tymczasem moje piersi z godziny na godzinę coraz bardziej pęczniały. Przystawiałam więc Franka tak często, jak tylko mogłam. Niestety, nie potrafił dobrze chwycić brodawki, a po kolejnych próbach na samo przystawienie zaczynał reagować płaczem. Trochę pojadł, trochę popłakał.

Kolejny dzień (wtorek) upłynął nam na "walce" o karmienie. Było coraz trudniej, tym bardziej, że powoli zaczynały boleć brodawki, których Franek nie potrafił prawidłowo uchwycić. Niepokoiłam się, czy aby na pewno mam prawidłowo ukształtowane sutki. Przychodziły kolejne pielęgniarki, które pragnęły nam pomóc - i nic. W końcu jedna doradziła, żebym zaopatrzyła się w silikonowe kapturki nakładane na brodawki, które je ochronią i ułatwią dziecku ssanie. Życzliwa koleżanka, która akurat mnie odwiedziła, skoczyła do apteki po kapturki. Po ich wyparzeniu podjęliśmy kolejne próby karmienia. Dwa razy udało się Franka przystawić, nawet ładnie pojadł. Niestety, kapturki były o tyle niewygodnie, że wyginały się, czasem drażniły małego w nosek, nie zawsze chciały się ładnie "przykleić". Kolejna próba zakończyła się już niepowodzeniem, gdyż Franka zaczęło odrzucać od kapturków. Wieczorem nie dałam go rady karmić ze względu na poranione brodawki. Poprosiłam, żeby nakarmiono go glukozą, by przynajmniej trochę spokojnie pospał w nocy i nie płakał.

Trzeciego dnia (środa) jak zwykle rano, podczas obchodu, pojawił się lekarz i pielęgniarka, którzy zważyli i zbadali Franka. Okazało się, że za dużo traci na wadze (wszystkie dzieci tracą na wadze po urodzeniu), ponad 10 dozwolonych procent. Miałam nadzieję, że następnego dnia uda nam się wyjść ze szpitala, jednak lekarz oznajmił, że jeśli malec nie przybierze na wadze, będziemy musieli pozostać dłużej, a Franka trzeba będzie dokarmić. Tuż po zakończeniu obchodu rozbeczałam się jak bóbr. Franek płakał, bo znów był głodny, ja beczałam, bo nie miałam pojęcia, jak mogę mu pomóc, a krwawiące brodawki nie ułatwiały zadania. Po kilkunastu minutach zajrzała do nas miła pielęgniarka - do dziś ją pamiętam: taka postawna pani w średnim wieku, bardzo pogodna. Spytała, co sie stało. Łkając, wyjaśniłam o co chodzi (później okazało się, że do problemów z karmieniem doszedł jeszcze "kryzys trzeciego dnia", kiedy to następuje spadek hormonów). Uspokoiła mnie i powiedziała, żebym posłała męża do apteki po mleko modyfikowane, którym będę mogła nakarmić Franka, żeby nie był głodny. Sama zaś przyniosła mi szpitalny laktator i poleciła, żebym regularnie odciągała pokarm i dawała małemu w butelce. W ten sposób podgoję brodawki, nie stracę pokarmu ani nie nabawię się stanu zapalnego kanalików mlecznych (a piersi miałam już jak balony). Tak też zrobiłam. Franek nareszcie miał mleczko. Wieczorem okazało się, że przybrał na wadze, co potwierdziły także badania następnego dnia.

We czwartek pozwolono nam wyjść ze szpitala. Koło południa mąż pojechał na polowanie za elektrycznym laktatorem Medeli, którym będę mogła odciągać pokarm w domu. Ja jednak bardzo chciałam powrócić do karmienia Franka piersią, nie tylko odciągniętym mlekiem i z butli.

Dwa dni później odwiedziła nas teściowa, która wychowała piątkę dzieci... więc doświadczenie ma. I ona próbowała przystawić Franka, jednak na próżno. Nie chciał w ogóle chwytać piersi.

Postanowiłam więc poszukać pomocy u jeszcze jednej osoby - położnej ze szkoły rodzenia. Akurat wróciła z urlopu, ale zgodziła się na wizytę domową. Do dziś śmiejemy się, że przyjechał do Franka serwis.
Położna przygotowała sobie miejsce pracy. Wyciągnęła notatnik, wagę elektroniczną i jednorazowe rękawiczki. Rozebrała Franka i położyła go na wadze. Zanotowała wagę. Sprawdziła, czy ma prawidłowo ukształtowany języczek. Później poprosiła mnie, żebym wygodnie usadowiła się do karmienia i podała mi Franka. Skubaniec przyssał się do piersi jak pijawka! :shock: Wyglądało to tak, jakby jadł pięknie od urodzenia. Dobrze że mąż poświadczył, że Franek przedtem nie chciał pić z piersi.
Później wypróbowaliśmy karmienie w pozycji leżącej na boku - i znów się pięknie, wręcz książkowo przyssał. Położna zważyła Franka po karmieniu i pokazała nam, że solidnie pojadł. Początkowo bałam się, że jej dobre fluidy nie wystarczą na długo i kiedy już pójdzie, znów zaczną się schody z karmieniem. Jednak myliłam się. Od tamtej pory, kiedy serwis naprawił naszego malca, nie mieliśmy już żadnych nieprzyjemności. Karmię Franka do dziś, rozszerzam mu dietę i wszyscy są szczęśliwi.

HAPPY END :mrgreen:

_________________
FRANEK: PROBABLY THE BEST BABY IN THE WORLD
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Wiadomość: pn lut 18, 2008 5:33 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn gru 11, 2006 1:55 pm
Wiadomości: 9094
Lokalizacja: Łódź
ishtar bardzo pogodne!!! :okk:

_________________
Obrazek Obrazek Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Wiadomość: śr lut 20, 2008 9:10 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn kwie 23, 2007 6:56 pm
Wiadomości: 1457
Lokalizacja: Warszawa
ishtar :lol: Dobre :twisted:

Wklejam rozdział. Mychola - wykasuj Słońce tamten wątek - nikt nic nie skomentował :twisted:

PRZYGOTOWANIA DO KARMIENIA PIERSIĄ (CZYLI CO MOŻNA ZROBIĆ DLA LAKTACJI BĘDĄC JESZCZE W CIĄŻY).

U części kobiet już w czasie ciąży pojawia się pokarm. Czasami jest go nawet sporo i konieczne jest noszenie wkładek laktacyjnych. Przeważnie jednak, jeżeli już, to pojawia się kilka kropli siary pod koniec ciąży, czasami z piersi nie wypływa nic, aż do porodu i to też jest normalne. Co ciekawe, to czy kobieta ma pokarm w ciąży, czy też nie ma go ani kropelki, nie wpływa w ogóle na laktację po porodzie i nie może stanowić żadnej wskazówki, co do ilości pokarmu i zdolności wykarmienia dziecka. Podsumowując – kobiety, które w czasie ciąży nie mają w piersiach pokarmu powinny się cieszyć, że zaoszczędzą na wkładkach laktacyjnych;)

Czy zatem można zrobić coś dla laktacji jeszcze w ciąży? Można bardzo dużo. Zacznę jednak od tego, czego nie da się jednak zrobić:

1. W ciąży nie da się zahartować brodawek sutkowych, tzn. żadne tarcie pumeksem, ręcznikiem itd. (oprócz miłych doznań i ryzyka przedwczesnego porodu) nie wpłyną na odporność piersi na ból tuż po urodzeniu dziecka. Człowiek powstał w gorącym klimacie, czyli tam, gdzie pierwotnie kobiety nie noszą staników, w związku z czym skóra na ich brodawkach piersiowych jest odporna na działanie czynników mechanicznych, przez co karmienie piersią jest doznaniem miłym i nie okupionym cierpieniem. My niestety musimy płacić za rozwój cywilizacji i walczyć z bólem brodawek po urodzeniu dziecka, bo niestety wcześniejsze zabiegi (wbrew twierdzeniom babć, mam i teściowych) nie przynoszą wymiernych rezultatów…


Co można zrobić:

1. W przypadku wklęsłych i płaskich brodawek można spróbować trochę je ukształtować za pomocą specjalnych nakładek (do zakupienia w aptece). Resztę zrobi dziecko (i laktator) po porodzie.
2. Należy zgromadzić wszelkie niezbędne akcesoria niezbędne przy karmieniu piersią, bo po porodzie nie ma na to czasu. W tym celu należy się zaopatrzyć w:
- dobry bawełniany stanik do karmienia ( maksymalnie 2 sztuki, bo łatwo dokupić dobry rozmiar, a ciężko przed porodem przewidzieć, jak się powiększą piersi)
- dobry laktator. Najlepiej kupić lepszy i droższy ale używany (i porządnie go wygotować), niż tańszy (i gorszy) a nowy. Jeżeli chodzi o laktatory cena idzie w parze z jakością i oczywiście najlepsze są laktatory elektryczne. Wydatek rzędu 200-300zł zwraca się, jeżeli porównać koszty karmienia mieszankami…
- wkładki laktacyjne, najlepiej kilka rodzajów – na początku zużywa się ich całe tony, a trudno przewidzieć, które matce przypasują najbardziej.
- herbatkę laktacyjną ( na początek i późniejsze kryzysy)
- szałwię i kapustę (na nawał pokarmu)
- maść na bolące brodawki
- strzykawki jednorazowe po 20 ml (na wypadek konieczności dokarmiania dziecka), w żadnym razie butelki ani puszki z mlekiem modyfikowanym (żeby nie kusiło)
- dobrą książkę dotyczącą karmienia (np. naszą Wink)
- poduszkę do karmienia (opcjonalnie)
3. Należy przygotować miejsce do karmienia. Powinno być w zacisznym miejscu i z dala od przeciągów. Przy fotelu (kanapie) w zasięgu ręki powinien znajdować się mały stolik, gdzie można postawić np. butelkę z wodą mineralną czy pilota od telewizora (oglądanie telewizji w trakcie karmienia niektórym mamom pozwala się zrelaksować, co ma zbawienny wpływ na laktację).
4. Wybierając szpital, w którym planuje się urodzić dziecko, należy zwrócić uwagę również na podejście personelu do spraw związanych z karmieniem naturalnym. Najlepiej spytać innych kobiet, czy położne pomagają przystawiać dzieci do piersi, czy nie dokarmiają sztucznym pokarmem, czy można liczyć na doradców laktacyjnych. Pierwsze dni po porodzie mają największe znaczenie dla karmienia piersią, a często kobiety wyczerpane porodem nie mają sił na wykłócanie się o pomoc przy pierwszych próbach przystawiania dziecka. Dlatego trzeba o tym pomyśleć zawczasu.
5. Trzeba zdobyć namiary na najbliższą poradnię laktacyjną. Numer telefonu, godziny przyjęć, zasady wizyt domowych. W przypadku pojawienia się jakichkolwiek problemów z karmieniem może nie być na to czasu (i nerwów).
6. Już w czasie ciąży należy rozejrzeć się za lekarzem pediatrą, który ma pojęcie o karmieniu piersią i jest jego zwolennikiem. Niestety nie jest to normą, gdyż wielu pediatrów zamiast pomóc biednej matce od razu proponuje przejście na karmienie butelką (lub dokarmianie).
7. Należy przeczytać niniejszą książkę. Po urodzeniu dziecka nie będzie na to czasu (przynajmniej przez pierwszych kilka – kilkanaście dni).
8. No i najważniejsze. Trzeba uwierzyć w siebie i nastawić się do karmienia piersią optymistycznie. Wielkość, czy kształt piersi mają drugorzędne znaczenie (bądź żadne). Tak naprawdę laktacja zaczyna się w głowie, a nie w piersiach, a ze wszystkimi problemami związanymi z karmieniem można sobie poradzić.
_________________ :D

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Wiadomość: czw lut 21, 2008 12:35 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 01, 2007 4:03 pm
Wiadomości: 834
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Pisz na jaki adres przesłać jakie piwo/wino ;)

_________________
FRANEK: PROBABLY THE BEST BABY IN THE WORLD
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Wiadomość: czw lut 21, 2008 5:19 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn gru 11, 2006 1:55 pm
Wiadomości: 9094
Lokalizacja: Łódź
kruczek :okk: (tylko na razie umieściłam na samym dole, żeby nie zmieniać numerów rozdziałów :oops:)


Karmienie piersią:
Wstęp

1. Antyporadnik karmienia piersią
2. Plusy karmienia piersią
3. Minusy karmienia piersią

4. Akcesoria (wkładki laktacyjne, laktatory, pojemniki do przechowywania pokarmu)
5. Karmienie przy małych brodawkach
6. Początki (przystawianie dziecka do piersi po porodzie, pozycje do karmienia, prawidłowe karmienie, budzenie w trakcie karmienia, popękane brodawki, wyrównanie piersi)
7. Dieta mamy karmiącej piersią (dieta bezmleczna, dieta dla wegetarianek)
8. Karmienie na żądanie
9. Odciąganie pokarmu

10. Dokarmianie (kiedy potrzebne i jak to robić)
11. Ustalenie rytmu dnia (3 m-c)
12. Rezygnacja z nocnego karmienia
13. Kryzys laktacyjny (brak pokarmu, pobudzenie laktacji)
14. Nawał pokarmu (zatkane kanaliki, zastój)

15. Dziecko się wścieka w trakcie i po jedzeniu
16. Powrót do pracy a karmienie piersią
17. Wprowadzanie pokarmów
18. Odstawianie dziecka od piersi
19. Przygody matek karmicielek
20. Przygotowania do karmienia piersią (czyli co można zrobić dla laktacji będąc jeszcze w ciąży).

Podsumowanie


Jeszcze trochę :wink: :!:

_________________
Obrazek Obrazek Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Wiadomość: ndz lut 24, 2008 9:31 am 
1 żółta kartka
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz mar 25, 2007 12:46 pm
Wiadomości: 646
Lokalizacja: Darłowo
No niestety mała na wodę się nie daje narazie nabrać będę musiała codziennie zmniejszac ilosc dosypywanego mleczka :)
Poza tym dzis próbowałam dac małej butle na śpiąco o 1.00 (tak jak się budzi) żeby się nie wybudzała i zobaczyć ile pospi jeszcze. Spała do 3.00 i marudziła wiec wzięłam do siebie.Po 5.00 dałam cyca też myslałam ze pospi chociaz do 8.00 niestety wstała zaraz po 6.00 :(
Nie wiem jak to zrobic zeby pospała juz w nocy i nie zrywała się tak wczesnie :?:
Nasz dzień:
8.00 kaszka,9-10 drzemka (30min :( ), 11 IIśniadanko (banan,biszkopt...), 12-13.00 drzemka, 14.00 obiadek, 15-`16 drzemka, 17 deserek, 19-19.30 kąpiel potem kaszka i spanko :)

Może za wczesnie ją kąpie? Choc wydaje mi sie ze normalnie. Czy posiłków nie jest za dużo? Moze za dużo już jak dla niej drzemek w ciągu dnia?
Po tej kaszce na wieczór wytrzymuje max do 1.00 :(
Przeanalizujcie i cos doradźcie kobietki :)

Pozdrawiam

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Wiadomość: ndz lut 24, 2008 10:14 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr gru 06, 2006 10:14 am
Wiadomości: 3570
Lokalizacja: Gdańsk
No widzę, że praca posuwa się do przodu :D

Adgam
mój Maciek ma 8 i pół miesiąca a do dziś budzi się kilka razy w nocy na karmienie :twisted: i nie da się niczym oszukać, a ja wstaję niewyspana do pracy :twisted: u nas dzień wygląda tak; 6-7 rano pierwsze śniadanie : cyc, 9 - drugie śniadanie: 200 ml gęstej kaszki, 12 -obiadek, 14- cyc, 16 - cyc, 17.30 - owoce + czasem Danonek, a czasem chrupeczki, 19.30 cyc na dobranoc :) no mój Maciejas ma dużo posiłków, ale tyle potrzebuje :twisted: i mimo wszystko jest szczupły. Pielucha po nocy jest ciężka i napompowana do granic wytrzymałości :twisted:

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl wiadomości nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 130 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  

Kobieta - Roda - Dieta - Planowanie Rodziny - Antykoncepcja - Niepłodność - In Vitro - Objawy ciąży - Badania - Ciąża - Dolegliwości Ciążowe- Kalendarz Ciąży - Przygotowania do Porodu - Poród - Cesarskie cięcie - Niemowlę - Dziecko - Wychowanie - Rodzina - Rozwód - Życie
Polecamy: Anoreksja
Anoreksja, czyli jadłowstręt psychiczny (od greckich słów an – pozbawienie, brak i oreksis – apetyt). Anoreksja, podobnie jak bulimia, jest ...
Zamknij

Pliki cookies